Jakoś nigdy za soczewicą nie przepadałam i nawet nie wiedziałam jak ją przyrządzać. Okazało się jednak, że gotowana z warzywami to jedno tradycyjnych dań kuchni andaluzyjskiej. Soczewica zaczęła zatem pojawiać się na moim stole regularnie, ale szybko straciłam do niej zapał. Nudne to jakieś, mało estetyczne, w smaku nic szczególnego. Zaczęłam więc kombinować jak by tu urozmaicić tę mało ciekawą roślinę. No i tak:
Potrzebujemy:
300 g soczewicy
długie pętko kruchej, polskiej kiełbasy
pół cebuli
2 ząbki czosnku
300 ml czerwonego wytrawnego wina
ok 300 ml wody
50 ml oliwy z oliwek (nie extra virgin)
świeżą natkę pietruszki
łyżeczkę papryki słodkiej
łyżeczkę papryki ostrej
sól, pieprz
Zaczynamy:
W rondlu rozgrzewam oliwę, dodaję posiekaną cebulę i posypuję solą. Kiedy cebula nabierze kremowego koloru dodaję soczewicę i przez chwilę mieszam tak, by ziarenka przeszły aromatem oliwy i cebuli. Do garnka wlewam 200 ml wina i 200 ml wody. Przykrywam i zostawiam na wolnym ogniu.
W tym czasie na drugiej patelni rozgrzewam oliwę i posiekany czosnek. Układam pokrojoną kiełbasę (kroję ją w ok 5 cm mniejsze kiełbaski), po chwili zalewam kiełbasę resztą wina. Zostawiam aż mięso nabierze delikatnie bordowego koloru, wtedy dodaję jeszcze odrobinę wody. Przykrywam i zostawiam na ok 10 min.
Wracam do soczewicy. Jeśli nie jest jeszcze odpowiednio miękka dodaję wodę i wino. Dokładnie mieszam, żeby uniknąć przywierania. Wsypuję pieprz, oraz paprykę: słodką i ostrą. Przykrywam i gotuję ok 10 min. Soczewica potrzebuje w sumie ok. 30 minut.
Kiełbaski zdejmuję z patelni, pozostały sos wlewam do soczewicy i mieszam. Przekładam do miesek, układam kawałki kiełbasek i posypuję świeżo siekaną natką pietruszki.
Hiszpan mówi, że niebo w gębie.