Stolica flamenco, gdzie przy każdej uliczce znajdziesz przynajmniej jeden sklep sprzedający tradycyjne stroje do tańca a kilka razy w miesiącu spotkasz na ulicy kościelną procesję, jest miastem, które wciąga powoli, ale za to z wielką siłą. I tu potencjalnych przyszłych turystów muszę ostrzec: po jednym weekendzie nie będziecie mieć pojęcia, o czym mówię, zwłaszcza jeśli wcześniej nie zetknęliście się z hiszpańskim stylem życia. Ja właśnie tak miałam. Potrzebowałam łącznie dwóch tygodni, żeby zobaczyć to miasto nie tylko od strony fajnych zabytków i długiej historii.
Dla mnie Sewilla to złoty środek między maleńką Cremoną, w której mieszkam teraz, a wielką, ruchliwą i biznesową Warszawą, do której wracam już za chwilę. W Sewilli jest wszystko, ale pod ręką, możesz przejechać całe miasto na rowerze bez większych problemów, spotkać przyjaciół na ulicy od tak, bez umawiania, ale z drugiej strony masz w zasięgu ręki wszystkie atrakcje miasta, kina, koncerty, teatry, puby, kluby i sklepy, od małych rzemieślników przez popularne sieciówki do znanych dużych brandów. Życie jakieś takie wolniejsze, szczęśliwsze i właściwie tego kryzysu nie widać. Zwalam to na karb hiszpańskiej niefrasobliwości, i jako turystka czułam się w tej atmosferze wyśmienicie. To co zauroczyło mnie najbardziej, to tysiące małych sklepików z rękodziełem. W niektórych częściach Starego Miasta nie znajdziecie żadnego wielkiego brandu.
| Plaza de Espana |
Pisząc o Sewilli jednak nie da się pominąć tematu zabytków. Chodź nie przepadam za zwiedzaniem w stylu "od muzeum do muzeum", to miasto ma do zaoferowania naprawdę dużo ciekawych miejsc. Cudowny miks kultury chrześcijańskiej i muzułmańskiej dają bajkowy efekt, a mój ukochany Plac Hiszpański, który wszyscy widzieli w scenach z Gwiezdnych Wojen, choć odrobinę kiczowaty, ma swój niepowtarzalny urok. Obowiązkowe do zobaczenia są też wybudowany w XI wieku pałac Alkazar, ogromna katedra z Giraldą z której można podziwiać panoramę całego miasta, arena byków i Torre del Oro czyli Złota wieża.
| Widok na rzekę z Giraldy |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz