1) pojemnik na przyprawy, ale nie taki ikeowy gdzie każdy słoiczek sobie. Tutaj mamy pięć minisłoiczków, które na spodzie mają magnes. Przyczepia się on do metalowej podstawki, która z kolei w sprytny sposób ustawiona jest pod kątem, tak, że widzisz całą zawartość. Nie dość, że świetnie prezentuje się w kuchni, to do tego jest bardzo praktyczne.
2) Moździerz, zawsze chciałam go mieć, choć nigdy nie wydawał mi się wystarczająco niezbędny, a potem przychodziło jakieś danie z pesto lub ucieraną świeżo kolendrą i plułam sobie w brodę, że znowu nie kupiłam. Teraz już mam, ciężki, ciemny, kamienny, będzie moim ulubionym gadżetem w kuchni.
3) Silikonowa stolnica z silikonowym wałkiem nie spełni już funkcji ze starych małżeńskich kawałów (od tego mam moździerz). Stolnica w kolorze wściekłego różny i fluo zielony wałek razem wyglądają idealnie a do tego są bardzo praktyczne. Stolnica ma wyrysowane miarki zarówno w środku (np na pizzę) jak i na brzegach (np kruche ciasto).
4) Tarka, ale nie taka zwykł, ta ma trzy wymienne tarki i pojemnik pod spodem. Dzięki temu mogę trzeć buraki bez obaw, że biała kuchni zmieni kolorystykę.
5) Spray do oliwy i octu. To genialne urządzenie zwłaszcza dla tych na diecie. Ogólnie wiedziałam, że spryskiwacz z oliwą to bardzo przydatna rzecz, ale teraz mam pojemnik, który działa podwójnie. Jedną część napełniam octem, drugą oliwą, ustawiam pokrętło i pryskam jednym, drugim, albo jednocześnie 50/50. Genialne :)
6) Pędzelek do smarowania. No niby nic potrzebnego, ale okazuje się, że bez tego ani rusz. Jednak nie każdy pędzelek spełnia swoją funkcję. Te z włosem trzeba często wymieniać i trudno je doczyścić, z kolei w wielu sklepach znajdywałam plastikowe z bardzo twardymi i rzadko rozmieszczonymi końcówkami, których w ogóle nie dało się używać. Ten jest idealny bo gęsto ułożone, silikonowe "włoski" są na tyle giętkie, że bez problemy rozsmarują masło lub białko na cieście, a przy tym bardzo łatwo się je czyści.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz