Takie upały można przetrwać na dwa sposoby. Po pierwsze można zaszyć się w domu zamknąć okiennice i jeść lub spać, albo skorzystać z wszechobecnych basenów. 3/4 bloków w Sewilli na dachu posiada basen dla mieszkańców. Nie świadczy to wcale o ekskluzywności miejsca, to po prostu niezbędne minimum. Nawet jeśli basen jest niewielki i w najgłębszym miejscu ma zaledwie 1m, często jest jedynym miejscem gdzie w tygodniu, pracujący Hiszpanie mogą odpocząć od skwaru.
Ja nie miałam tego problemu, byłam przecież na wakacjach. Pojechaliśmy więc do Mazagon na boską plażę Rompeculos. Godzina drogi od Sewilli. Na samej plaży żywego ducha w lewo i w prawo w odległości 200 m od nas.
| Pasuje do niebieskiej kolorystyki. |
A na basenie było tak:
Wróciliśmy do Sewilli późnym popołudniem, na małe, mięsne co nieco. Nazw nie pamiętam, nie byłam w stanie ich nawet powtórzyć. Ale nie tracę nadziei, że kiedyś nauczę się powtarzać hiszpańskie nazwy.
| A w zestawie wyglądało to tak. Bardzo po polsku. |
Moja historia nie ma puenty bo nie mam na nią pomysłu. Podróż do Hiszpanii była dla mnie tak stresująca (opiszę w kolejnym wpisie na temat siły pozytywnego myślenia), że po prostu chciałam pokazać te zdjęcia i wywołać trochę zazdrości. Udało się?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz