czwartek, 3 lipca 2014

Jak się zrelaksować przy 38°C w cieniu?

Podczas kolejnej wizyty w Sewilli miałam okazję na własnej skórze przekonać się o zasadności wprowadzania siesty. Ze względu na zabójcze temperatury, praca, a właściwie jakikolwiek wysiłek intelektualny lub fizyczny jest niemożliwy między godziną 12 i 16. Później właściwie też, ale chyba nawet Hiszpanie stwierdzili, że z kryzysu nigdy nie wyjdą jeśli będą pracować tylko w godzinach zmniejszonego nasłonecznienia. 

Takie upały można przetrwać na dwa sposoby. Po pierwsze można zaszyć się w domu zamknąć okiennice i jeść lub spać, albo skorzystać z wszechobecnych basenów. 3/4 bloków w Sewilli na dachu posiada basen dla mieszkańców. Nie świadczy to wcale o ekskluzywności miejsca, to po prostu niezbędne minimum. Nawet jeśli basen jest niewielki i w najgłębszym miejscu ma zaledwie 1m, często jest jedynym miejscem gdzie w tygodniu, pracujący Hiszpanie mogą odpocząć od skwaru. 

Ja nie miałam tego problemu, byłam przecież na wakacjach. Pojechaliśmy więc do Mazagon na boską plażę Rompeculos. Godzina drogi od Sewilli. Na samej plaży żywego ducha w lewo i w prawo w odległości 200 m od nas. 


Pasuje do niebieskiej kolorystyki.










A na basenie było tak: 




Wróciliśmy do Sewilli późnym popołudniem, na małe, mięsne co nieco. Nazw nie pamiętam, nie byłam w stanie ich nawet powtórzyć. Ale nie tracę nadziei, że kiedyś nauczę się powtarzać hiszpańskie nazwy. 





A w zestawie wyglądało to tak. Bardzo po polsku.
A jeśli nie plaża, jeśli szczycisz się tym, że do plażowania masz nastawienie skrajnie negatywne, jeśli na każdym kroku powtarzasz że leżenie plackiem na piasku jest dla lam, jeśli z politowaniem patrzysz na ludzi wcierających olejki z filtrem SPF 15... możesz zobaczyć w Sewilli potencjalny plan zdjęciowy dla 5-ego sezonu Game of Thrones ( po szczegóły klikaj tu) Alcazar to piękny muzułmański pałac a raczej kompleks pałacowy z ogrodowymi labiryntami pełnymi palm i fontann wypełnionych po brzegi żarłocznymi karpiami (btw: ciekawe, czy ten motyw zostanie wykorzystany, jakoś.... )












Moja historia nie ma puenty bo nie mam na nią pomysłu. Podróż do Hiszpanii była dla mnie tak stresująca (opiszę w kolejnym wpisie na temat siły pozytywnego myślenia), że po prostu chciałam pokazać te zdjęcia i wywołać trochę zazdrości. Udało się?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz