… skoro mój blog dopiero zaczął raczkować, czuję się
zobowiązana do przedstawienia kilku uwag dotyczących całego jego
funkcjonowania. Tak na wszelki wypadek, żeby każdy z was wiedział już na
wstępie, czy warto tu klikać.
2) O kuchni można pisać i pisać i pisać…. , to nie tylko
przepisy i stanie przy garach. Do tematu kuchni podchodzę z dużym marginesem na
dekoracje, gadżety, wydarzenia, publikacje, a nawet filmy (tak, są filmy z
jedzeniem w roli przynajmniej drugoplanowej, i dzięki mnie się o nich dowiecie).
3) Moje przepisy są mixem inspiracji z różnych książek,
programów, historii zasłyszanych, lub sytuacji zupełnie z kulinariami nie
związanymi. Nie zobaczycie tu żadnego
nieprzetestowanego przepisu, a jeśli sami będziecie mieli jakieś uwagi,
sugestie, propozycje, piszcie w komentarzach. W końcu ja alfą i omegą JESZCZE
nie jestem.
4) Jestem śmiertelnie poważna, mój poziom dystansu do siebie
już dawno osiągnął krytyczny punkt poniżej zera, dlatego nie spodziewajcie się,
że będzie zabawnie.
5) Co jakiś czas możecie spodziewać się z mojej strony
prywaty, ale to w końcu mój blog i elementy samouwielbienia muszą być.
Początki zawsze są trudne i choć robię co w mojej mocy by
nudno i zadufanie nie było, proszę o wyrozumiałość.
ślę serdeczności :p

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz