piątek, 15 marca 2013

Tadam….


No i jestem… to znaczy mój blog… już całkowicie realnie trafił do sieci. „Tadam” nie oznacza oczywiście, że się przechwalam, PUSZĘ, lub coś podobnego. Po prostu zebranie się, zmotywowanie, wymyślenie nazwy… takie małe rzeczy zajmują tyle czasu, że czasem wątpiłam, że to kiedykolwiek nastąpi.

No właśnie nazwa…. czytajcie uważnie, bo nie będę powtarzać, wyjaśnię to tylko raz i nie będę do tego nigdy więcej wracać. „Gotowanie na bananie” to przekształcona na potrzeby własne wersja znanego tylko w bardzo wąskim gronie, bardzo bliskich osób, powiedzenia: pływanie na bananie. Idąc tym tropem, w wolnym tłumaczeniu tytuł brzmi:  Gotowanie na wypasie. Proste, logiczne,  jak pęczek drutu kolczastego.

To już macie podstawową wiedzę, cdn….




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz