środa, 10 kwietnia 2013

Lodówka z niespodzianką

Wpis z kategorii Nagle mnie natchnęło i nie wiem co z tego wyjdzie: Krótki zarys moich relacji z lodówką:

1. Lodówka czyli Biuro Rzeczy Znalezionych - telefon, pilot, opaska, puder i kalendarz to tylko niektóre przedmioty codziennego użytku, które miały nieprzyjemność spędzić od kilkunastu do kilkudziesięciu minut na ciemnej, zimnej półce. Teraz przed wyjściem z domu, kiedy szukam kluczy, lodówka jest druga na liście miejsc do sprawdzenia. 

2. Lodówka czyli (prawie) Miejsce Pochówku Kota - no tak, bo ja mam kota. Kot ten ciągle gdzieś się wpycha, no i raz się wepchnął, nie tam gdzie trzeba. Do głowy mi nie przyszło żeby sprawdzić czy nie zostawiłam w lodówce Czegoś Żywego. Na szczęście Coś Żywego wydaje dźwięki, bardzo przeraźliwe dźwięki. Dlatego zlokalizowałam go po kilku minutach, które w zamknięciu wykorzystał na zżarcie kremu do ciasta.

3. Lodówka czyli Najczęściej Odwiedzana Wystawa - i nikt mi nie wmówi, że jestem w tym odosobniona. No co ja poradzę, że lubię sobie postać przed otwartą lodówką i popatrzeć na jej zawartość. To wszystko jest przecież takie ładne i świeżutkie (zazwyczaj). Ale przede wszystkim ma to na celu wykreowanie w głowie odpowiedniej kompilacji składników do stworzenia kolejnej Potrawy Idealnej. A że 10 minut? No przecież nie od razu Rzym zbudowali. 

a oto fotka inspiratorka - jakie to życiowe...

źródło:Pinterest

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz