Nad Lago di Garda jechaliśmy z Cremony około 2h (ale to dlatego, że nieco pobłądziliśmy na finiszu). Najważniejsze to nie zrażać się pierwszą falą turystów. Potem jest ich mniej i są znacznie bardziej sympatyczni. Spotkacie tu przede wszystkim niemców i rosjan. Jeśli nie jesteście w stanie tego wytrzymać proponuję rejs statkiem lub wynajętą motorówką. Tanie to nie jest (ok 120euro za 2h) ale czymże są te pieniądze jeśli można uniknać turystycznego tsunami na lądzie.
Ps: nie obrabiałam nic a nic, bo po 1. uważam, że nie trzeba, po 2. ledwo rozpoznaję litery na klawiaturze a co dopiero kolory na zdjęciu.
| Nie wiem co mają pachnące mydełka do tego jeziora, ale wyglądały tak słodko... |
| Samo się prosi o posadzenie dupska i wypicie kolejnej kawy. Nawet jeśli to 4 tego ranka. |
| Warto poświęcić cały dzień by objechać jezioro i zatrzymywać się w najładniejszych miasteczkach (pojęcie względne które to są więc doradzać nikomu nie będę). |
| Mikro zestaw na colazione i pranzo w jednym |
| Pierwsze wrażenie: nieskazitelnie czysta woda, co przy syfiastym trybie życia Włochów jest naprawdę zaskakujące. |
| Pogoda na początku się na nas wypięła. Ale cierpliwie czekaliśmy i się doczekaliśmy. Pod koniec dnia słońce naprawdę grzało. |
| Turystyczne tumany są tylko na początku drogi, im dalej tym sytuacja staje się bardziej unormowana i można znaleźć takie cichutkie zakątki. |
| Nawet kibel w restauracji nad tym jeziorem jest niesamowity. Jeśli jedzenie się nie przyjmie, taki widok rekompensuje. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz