niedziela, 30 czerwca 2013

Lago di Garda

Ponieważ mój blog robi się bardziej włoski niż kulinarny (choć staram się zachować jako takie proporcje). Ponieważ byłam dziś na genialnej wycieczce i mam kilka super zdjęć. I najważniejsze "ponieważ": jest 3 w nocy i totalnie nie mam siły myśleć o treści wpisu a wiem, że przez kolejnych kilka dni również nie znajdę na to czasu, wrzucam po prostu zdjęcia jak leci. Bo to strasznie sknerowate trzymać takie rzeczy tylko dla siebie. 

Nad Lago di Garda jechaliśmy z Cremony około 2h (ale to dlatego, że nieco pobłądziliśmy na finiszu). Najważniejsze to nie zrażać się pierwszą falą turystów. Potem jest ich mniej i są znacznie bardziej sympatyczni. Spotkacie tu przede wszystkim niemców i rosjan. Jeśli nie jesteście w stanie tego wytrzymać proponuję rejs statkiem lub wynajętą motorówką. Tanie to nie jest (ok 120euro za 2h) ale czymże są te pieniądze jeśli można uniknać turystycznego tsunami na lądzie. 

Ps: nie obrabiałam nic a nic, bo po 1. uważam, że nie trzeba, po 2. ledwo rozpoznaję litery na klawiaturze a co dopiero kolory na zdjęciu. 




Nie wiem co mają pachnące mydełka do tego jeziora, ale wyglądały tak słodko...

Samo się prosi o posadzenie dupska i wypicie kolejnej kawy. Nawet jeśli to 4 tego ranka. 

Warto poświęcić cały dzień by objechać jezioro i zatrzymywać się w najładniejszych miasteczkach (pojęcie względne które to są więc doradzać nikomu nie będę).


Mikro zestaw na colazione i pranzo w jednym

Pierwsze wrażenie: nieskazitelnie czysta woda, co przy syfiastym trybie życia Włochów jest naprawdę zaskakujące. 

Pogoda na początku się na nas wypięła. Ale cierpliwie czekaliśmy i się doczekaliśmy. Pod koniec dnia słońce naprawdę grzało. 

Turystyczne tumany są tylko na początku drogi, im dalej tym sytuacja staje się bardziej unormowana i można znaleźć takie cichutkie zakątki. 



Nawet kibel w restauracji nad tym jeziorem jest niesamowity. Jeśli jedzenie się nie przyjmie, taki widok rekompensuje. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz